Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/248

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zumiawszy, że na głębokości pod skorupą ziemi biegnie woda.
Niespełna w osiem miesięcy pan Haraburda zakończył kopanie jeziora i zaczął cembrować i zdobić jego brzegi płytami, przywożonemi z gór Atlasu, gdzie niewolnicy — Włosi i Hiszpanie łupali skały i ciosali czerwony kamień.
Przebywając wśród Arabów, rycerz nauczył się ich mowy i mógł się już porozumiewać z nimi.
Nareszcie basen był gotów, a wtedy zażądał pan Haraburda, aby go stawiono przed synem sułtańskim.
Azis pewnego dnia, odbywając konną przejażdżkę, sam zwiedził brzegi powstającego jeziora. Pan Haraburda wyłożył mu swój plan napełnienia jeziora wodą i w tym celu prosił o wydanie mu kilku beczek najlepszego prochu, mówiąc:
— Narobię dużego huku, więc niech dostojny władca uspokoi wszystkich w swym pałacu, aby popłochu w nim nie powstało!
Żądanie jego podtrzymał opasły Arab, który, jak się dowiedział rycerz, piastował godność marszałka pałacowego i za ozdobienie sułtańskiej siedziby dużem i głębokiem jeziorem miał dostać nowy tytuł i inne dowody łaski szeryfa.
— No, imć panie Kubala, i wy, chłopcy, — mówił do swoich ludzi pan Haraburda — módlcie się teraz do wszystkich świętych pańskich, aby mój fortel się udał! Skóra na mnie cierpnie, gdy pomyślę, co wyniknie za dwa dni!
Jednak, chociaż skóra na rycerzu, jak powiadał, cierpła, kazał kopać głęboką studnię, założywszy ją na dnie suchego jeszcze jeziora. Woda w obfitości po-