Strona:Ferdynand Antoni Ossendowski - Pod polską banderą.djvu/236

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Naradzali się emir z jeńcem, a gdy rycerz opuścił Dar-el-Mahzen, El-Ajaczi przywołał do siebie naczelnika straży i rozkazał:
— Jutro dasz temu człowiekowi tyle jeńców, ile zażąda, bo będzie las rąbał w Mamora!
— Rzekłeś, dżebber, i słowa twoje pozostały w mojej duszy!
Bijąc pokłony, odszedł Maur, kierując się ku zauji, gdzie siedzibę swoją mieli ludzie z Lechistanu.