Strona:Felicjan Faleński - Odgłosy z gór.djvu/46

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Runął, a z nim przepadli w drzazgi, w puch lub w ćwierci,
Nieużyci i tkliwi, swoi i nie swoi;
Gdyż w tém państwie walk śmierci,
Sam tylko wykonawca jéj nietknięty stoi.

Sam — sam jeden — wśród tego gniazda bujnéj klęski,
Wspaniały, tą u stóp swych rumowisk ozdobą, —
Lecz w téj chwale zwycięzkiéj
Patrząc nań, strach cię bierze być sam na sam z sobą! —