Strona:F. Mirandola - Sztuka a lud.djvu/6

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ludowych, kto nie widział wyszywanych koszul chłopów ruskich, podhalańskich, zakopiańskich rzeźbionych łyżników, ław, malowanych skrzyń, wystrzyganek, któremi zdobią belki powały i ściany. Wszystko to przemawia wyraźnie za konieczną, tkwiącą w człowieku potrzebą tworzenia rzeczy pięknych. Ale wytwory sztuki chłopskiej prymitywne są i niedołężne i dopiero muszą przyjść „panowie z miasta“, by tkwiące w owych wytworach pierwiastki piękna rozwinąć, wydobyć, przeprowadzić konsekwentnie, oczyścić z obcych naleciałości i stworzyć styl. Tak powstał tzw. styl zakopiański, tak powstaje styl podhalański i krakowski. Wieś, mająca wokoło siebie piękno, cierpi na brak świadomych tej piękności dusz, a to, co pięknego tam spotykamy, jest nieśmiałe, wątłe, wydobywa się na powierzchnię siłą instynktu, wbrew ludziom i warunkom, niby wyrastająca w mrocznej piwnicy roślina, co przez szczelinę wydostała się na światło słoneczne, a to, że mimo tych strasznych warunków nie zwiędła, świadczy o jej sile niespożytej, daje nadzieje na jej wielkie piękno, gdy przyjdzie czas, że przesadzą ją w żyzną glebę, wydobędą na słońce i powietrze.
Opodal od półsennej, półświadomej wsi, wznoszą się mury miasta. Chłop, orzący ziemię, gdy podniesie głowę, widzi sylwetkę tego wielkiego potwora. Zna go, jako pożeracza swej pracy, jako odbiorcę, jako wyzyskiwacza, co ssie soki żywotne wsi, płacąc za to