Strona:F. Antoni Ossendowski - Przygody Jurka w Afryce.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nego Herkulesa, z którym zaprzyjaźnił się na dobre i z żalem myślał o rozstaniu się z nim.
W pokoiku Jurka z dniem każdym gromadziło się coraz więcej tek, wypełnionych arkuszami grubej bibuły, w której suszyły się okazy zielnika.
Podczas jednej z wycieczek, w chwili, gdy Herkules wlazł na drzewo, aby zrywać owoce „kapoku“ — podobne do podłużnych orzechów, zawierających we wnętrzu biało-srebrzysty puch, przed Jurkiem, zbierającym obok żywicę kauczukową, coś raptownie spadło na ziemię.
Chłopak zobaczył ogromnego, czarnego i kosmatego pająka.
Był tak duży, jak pięść Jurka, a jego grube i krótkie nogi okryte były czarnym włosiem.
Pająk, podniósłszy się na nogach, stał w groźnej postawie.
Jurek pokazał go murzynowi, który wkrótce zeszedł z drzewa.
— Aj-jo! — zawołał Herkules. — To największy pająk! Mussu nazywać go „Mygale“. On napadać małe ptaszki i zabijać...
Po chwili „mygale“ powędrował do słoju z alkoholem i formaliną.
Do towarzystwa dodano mu kilka pająków-krabów i parę olbrzymich, rogatych żuków o straszliwie długich wąsach.