Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


jak kozły w stadzie, prowadzą za sobą bierne stado owiec. Bynajmniej nie! Bolszewicy są prawdziwymi Rosjanami. Proszę spojrzeć uważnie na to, do czego oni dążą! Nie udało im się odrazu zatruć Europy. Trują nas powoli. Nie zapominają jednak spraw ziemskich. Podnoszą całą Azję, burzą w niej urok i wpływ Europejczyków i Ameryki, wszędzie narzucają się ze swoją pomocą, opieką i radą, dążą do opanowania ruchem Azjatów, aby skierować ich przeciwko nam. I cóż widzimy? Emigranci — wrogowie czerwonych komisarzy już pochwalają taktykę Sowietów i tylko czekać aż na tej platformie nastąpi porozumienie i zgoda! Anglicy w Indjach, Francuzi w Indo-Chinach, Amerykanie na Filipinach, a wszyscy razem w Szanghaju i Tien-Tsinie — już to odczuwają, a wkrótce odczują jeszcze dotkliwiej!
Devil! — zaklął Wilson.
Yes!... — mruknął Leyston.
— Pierwszy cios spadnie na nas, — zauważył Małachowski, — dlatego musimy być silnem państwem, aby Rosja nie śmiała napaść na nas. Muszą to zrozumieć Niemcy, mniejsze ościenne państwa, a również wielkie mocarstwa i nie bróździć nam w odbudowie Polski. Nasza polityka wschodnia, chociaż nie mamy bezpośrednich zainteresowań w Azji, będzie zawsze najbardziej prawidłowa. My znamy duszę Wschodu i nieraz broniliśmy przed nim Europy. W XIII-ym wieku zahamowaliśmy powódź tatarską, w XVII-ym wieku rozbiliśmy dumne marzenia Turcji, która, jak w 1914-ym roku Niemcy, była uzbrojonym narodem o dążeniach imperjalistycznych, w roku 1920-ym wstrzymaliśmy czerwoną armję nad Wisłą, broniąc najpierw Germanji a po niej — Europy przed komunizmem. Jeżeli na Zachodzie zrozumieją to wszystko, wtedy dopiero kiełkować zacznie myśl o wspólnych hasłach i wspólnej obronie pokoju i dorobku pokoleń cywilizowanych!
— Mógłby pan być dobrym agitatorem w Londynie, Berlinie i Paryżu — uśmiechnął się Hans.
— Nie zechcieliby mnie słuchać — odpowiedział Małachowski, — bo mówię o rzeczach nie dnia dzisiejszego. „Jutro“ świata dla polityków czynnych po-