Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/59

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.



WYRWANA KARTA.
I.

Wszystko mu się uśmiechało. Życie pełne szczęścia, sławy i blasku stało przed Janem Rotwandem otworem.
Wyjechawszy z Warszawy do Paryża, nie tylko pobił wszystkie najtrudniejsze konkursy w Szkole Sztuk Pięknych, lecz, pracując już na wydziale architektury, otrzymał medal bronzowy. Pociągała go także rzeźba, a i w tej dziedzinie sztuki wróżono utalentowanemu młodzieńcowi sławną przyszłość.
Wówczas jak groźny głos nadciągającej burzy, rozległ się apel do wojny, której było sądzone zmienić oblicze i duszę ludów i państw na całym globie.
— Francja w potrzebie! Chwila „rewanżu“ nadeszła! — myślał Jan Rotwand. — Jeśli Polska nie została zapomniana przez świat, zawdzięcza to wyłącznie Francji. Wobec niej mamy dług honorowy! Wojna z Niemcami, to początek wyzwolenia Polski! Co tu rozmyślać i wahać się? Takie to jasne i proste!