Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


9 maja 1921 r. dostał rozkaz zajęcia ze swoją baterją pozycji we wsi Stare Koźle i współdziałania w uderzeniu na Kędzierzyn.
Baterja wyjechała na wyznaczony posterunek. Rozpoczął się atak na Kędzierzyn. Artylerja przygotowała go. Podporucznik, wierny swoim hasłom, obmyślił wszystko dobrze i rozpoczął bojową robotę. Po kilku strzałach wyszedł, aby skontrolować skuteczność ognia. Stał na wyniosłości gruntu, niewrażliwy na przelatujące szrapnele i kule karabinów maszynowych, które ze wszystkich stron szczękały sucho i groźnie.
Z radością spostrzegł dobre rezultaty, przekonał się, że na ostrzeliwanym przez niego odcinku ogień nieprzyjacielski począł słabnąć. Już się odwrócił, aby odejść i dalej prowadzić atak, gdy nagle wybuchnął szrapnel niemiecki, i jeden z odłamków ugodził oficera. Padł bez jęku, bez ruchu, oddając ziemi, której bronił, ziemi prastarej, Piastowej, swą młodą, gorącą, wierną krew.
W chwili ostatniej życia doleciał go ryk jednego z dział jego baterji i w tym ryku rozróżnił potężne słowo, drogie od dzieciństwa hasło: „Czuwaj!“
A z krwi młodzieńczej wyrosły trawy mocne i wonne, kwiaty ogniste i gorące, które nie dadzą