Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

ciężył mu na plecach ranny kapitan. Ostrożnie opuścił go na ziemię i zdążył jeszcze zauważyć, że oficer miał czaszkę strzaskaną, ale w tej chwili sam upadł piersią na pierś kapitana i pozostał sztywny, wyprężony jak struna.
Po chwili ciało Władka zaczęło się zlekka poruszać, jakgdyby płaszcząc się i wciskając w ziemię którą ukochał więcej od socjalizmu, bo to była ziemia swoja — polska, ziemia ojców, ich krwią napojona i użyźniona męką aż do nadejścia wielkiej chwili odrodzenia.