Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/259

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Aha! — pomyślał Janek. — W to mi graj! Jestem na rozkazy...
W tydzień potem, sierżant Starościak paradował w niebieskim mundurze i czapce z orzełkiem polskim, gdyż wstąpił do 5-ej Syberyjskiej Dywizji Polskiej.
Porzucił chłopak warsztaty, Kurhan, miejscowe panie i panienki i zamieszkał w koszarach polskich w Nowo-Mikołajewsku, tuż nad brzegiem mocarnej Obi, która żółtym, mętnym potokiem płynęła z niebotycznego, śnieżnego Ałtaju do Oceanu Lodowatego.
Polskie oddziały, podług umowy, zawartej pomiędzy dowództwem dywizji a rządem admirała Kołczaka, ścigały i tępiły luźne bandy miejscowych bolszewików, w pień ich wycinając pod Kaińskiem i Sławgorodem. W bitwach tych nieraz bardzo ciężkich i krwawych, odznaczył się wesoły, ognisty Starościak, aż nadano mu przezwisko — Władek Waleczny.
Wkrótce w kompanji nikt już nie znał sierżanta Starościaka, lecz wszyscy — od dowódcy pułku do lada ciury, co z cywila do wojska poszedł, mówili o Władku Walecznym. Dlaczego przezwano go Walecznym, o tem wszyscy wiedzieli, lecz z jakiej przy-