Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


po literze, aż zamilkł i na wszelkie inne pytania już nie odpowiadał.
Znowu zapalono lampę i obecni zaczęli układać słowa z liter, wskazanych przez ducha.
— W krwawych dziejach przyjmie udział młodzieniec smukły, o twarzy pełnej czystości i bohaterstwa, miły Bogu i ludziom, imieniem Tadeusz. Będzie służył ojczyźnie zdrowiem i krwią, aż polegnie...
Towarzystwo było bardzo zainteresowane i łamało sobie głowę nad tem, na kogo wskazywał duch. Gubiono się w domysłach, lecz napróżno.
Minęło kilka miesięcy, gdy w końcu stycznia 1919 r., doktorowa dostała list od swej serdecznej przyjaciółki, pani Oprych z Krakowa. List przedstawiał mieszaninę dumy i rozpaczy matczynej. 17-letni zaledwie syn jej uciekł z ławy szkolnej do wojska i wstąpił do drużyn porucznika Abłamowicza.
„Tadzio — pisała p. Oprych — już poszedł na wojnę pod Lwów, aby bronić swego rodzinnego gniazda. Żebyś widziała jego zapał, jego zrozumienie obowiązku Polaka i jego niezachwianą wiarę w potęgę duchową naszego narodu. Jestem dumna, dumna, jako matka-Polka, lecz serce ściska mi się z bólu, gdy myślę, że Tadeusz może zginąć“.
— Tadeusz! — mimowoli wyrwał się okrzyk