Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/146

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


łych, śmiałych oczach. Jednak w tem chłopięcem obliczu było coś, co zwracało na siebie uwagę każdego. Jakiś spokój, siła, rozwaga, baczność i mądra śmiałość z niej biły. Na piersi, na brudnej, zielonkawej bluzie miał wstążeczkę z małym kółkiem od zgubionego krzyża Virtuti Militari.
Grzesiak zauważył to wszystko i spostrzegł też, że, gdy chłopak zaczynał mówić, koledzy natychmiast milkli i słuchali, wlepiając w niego oczy, jak w tęczę.
Dwóch synów Grzesiaka — 18-letni Bolesław i 16-letni Piotruś, siedzieli tuż przy stole i oczu oderwać nie mogli od żołnierza z orderową wstążką na piersi.
Wieśniak skinął na starszego syna i wyszli razem na podwórko.
— Dlaczego tak słuchają wszyscy tego małego, czarnego? — zapytał.
— To kapral! Mówili mi żołnierze, że sam jeden rzucił się na karabin maszynowy, bolszewików wystrzelał i karabin przyniósł do naszych! Później dwóch rannych wyniósł na plecach z boju... Dostał kulę w pierś, a po dwóch tygodniach powrócił do szeregu i bił się. Teraz znów idzie, chociaż rana mu się otwiera. Ot, i tera, matula zobaczyła, gdy się mył, że ma krew na piersi. Podobno rana mu się