Strona:F. Antoni Ossendowski - Najwyższy lot.djvu/13

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.



MATKA.
I.

Dowiedziała się w październiku dopiero, że jej Michaś zginął bez wieści w jednej z bitew pod Warszawą.
Przyjechała do stolicy, obiegła wszystkie urzędy wojskowe, obeszła wszystkie szpitale, przyjrzała się każdemu rannemu, myśląc, że odnajdzie synka-jedynaka, pociechę i radość życia, wypytywała każdego, ale Michasia nie znalazła i nic się o nim nie dowiedziała.
— Niech pani czeka — pocieszano ją w jakiejś kancelarji wojskowej, — może dostał się do niewoli i napisze.
Zdrętwiała, zgrzybiała nagle, powracała do domu, tocząc walkę z sumieniem.
— Tyś mu pozwoliła iść! Tyś błogosławiła to chłopię 14-letnie! — mówiło surowym głosem sumienie.
— Dla ojczyzny to uczyniłam! — odpowiadała stroskana dusza.