Strona:F. A. Ossendowski - Złoto czerwonych skał.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
12

— Więc na wiosnę — w drogę? — przerwał mu kozak.
— Na wiosnę będę już przy Czerwonych Skałach, — odpowiedział wygnaniec, ściskając mu rękę. — Dziękuję wam!..
Ratimow tylko ręką machnął i zawrócił do domu.

∗     ∗

Wiosna roku 1909-go wypadła na Syberji niebywale wcześnie.
Łoski jednak nie czekał na jej przyjście.
Po odjeździe setnika z żoną i przybyłych po nich kozaków, sporządził sobie długie, wąskie sanki, używane przez łowców — Samojedów. Naładowawszy na nie swój dobytek, gwizdnął na Burka i bez żalu opuścił chatkę, w której poznał zgrozę samotności.
Nie obejrzał się nawet.
Zamknął jeden okres życia i szedł ku drugiemu. Na oglądanie się nie miał czasu. Wspomnienia zaś — dobre i złe — odkładał na przyszłość.

Ossendowski - Złoto czerwonych skał str 14.png
Ciągnąc za sobą sanki, w czem mu wiernie poma-