Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sobieskiego. Nic więc dziwnego, że krew polska się odezwała. Szkoda tylko, że w tak tragicznej osobie, jak hr. de Lavallière.
Na Nigrze już oddawna czekały na nas przysłane przez gubernatora Sudanu francuskiego dwie kryte „szalandy“, długie i szerokie łodzie. Popłyniemy niemi siedem dni do Bamako, gdzie już wyczuć się da podmuch potężnej piersi Sahary, w postaci skwarnego samumu. Czujemy go już i tu od dwóch dni, bo w dzień nuży nas straszliwy upał, a w nocy gwałtowny spadek temperatury i… moskity, moskity! Chininę łykamy zawzięcie…