Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/87

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zwiesza się czyhający na nie piton tygrysowy lub wyziera szybka i straszliwa ciweta — duży drapieżnik.
W tych chaszczach, gdy się brussa wypali, suną pojedynczo myśliwi Fulah ze swemi długiemi falkonetami lub łukami; raz do roku kilka wsi łączy się i poluje z nagonką, wybijając do nogi wszystko, co się nawinie pod strzał lub uderzenie oszczepem.
Polują dorośli Fulah, poluje młodzież, polują dzieci.
Dzieciaki czyhają na zwierzynę, która prowadzi ze sobą młode pokolenie, a wśród niego strzały chłopaków Fulah sieją zniszczenie, bo celne mają oko te małe, czupurne murzynięta.
Marzeniem naszem pozostaje zapolować pojedyńczo, mając ze sobą jednego tylko myśliwego-tubylca i z nim razem grasować po wypalonej brussie, szukając grubego