Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/72

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


czeka na nas nowy tłum, bardzo przyjazny, gościnny, a hałaśliwy nad wyraz. Pod dźwięki małych skrzypiec „soko“ i fletów, cały ten tłum biegnie, śpiewa, klaszcze w dłonie, tańczy, cieszy się…
Nieraz murzyni bez celu idą z nami 25 — 30 kilometrów, a później muszą wracać. Coprawda, chodzą bajecznie szybko. Naprzykład przestrzeń od Labé do Tugé, którą przebyliśmy w naszych hamakach i częściowo pieszo w cztery dzienne etapy, a więc w cztery dni, nasz „boy“ przeszedł w 22 godzin! Na 85 kilometrów liczą oficjalnie tę odległość.
Maszerujemy zwykle tylko z rana, wyruszając przed wschodem słońca i idąc najpóźniej do godziny 11, aby uniknąć morderczego działania słońca tropikalnego. Od 4-tej do 6-tej polujemy i zwiedzamy okolice naszych etapów, robimy zdjęcia fotograficzne i kinematograficzne, wieczorami porządkujemy nasze zbiory i notatki. „Boy“ zaś wędrował bez przerwy i 85 kilometrów przeszedł w 22 godzin! Co na to powiedzą niektórzy moi przeciwnicy, którzy nie chcieli uwierzyć, że w środkowej Azji robiłem dziennie w ciągu 15 — 18 godzin 36 kilometrów, mając dwa wierzchowe konie?!

Ludność Futa-Dżalon, wyłącznie rolnicza, posiada dość dobrą rasę miejscową bydła rogatego i stada czarno-białych owiec. Dokoła wsi rosną drzewa pomarańczowe, „papaja“ (Carica Papaya), na których dojrzewają wspaniałe melony. Drzewa te wydają od 40 do 100 melonów naraz; wszędzie spotykamy drzewa „kola“, rodzące orzeźwiające i pobudzające energję orzechy[1];

  1. Sterculia Kola.