Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/247

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i miłość czarnej ludności, a z jej pomocą Francuzi z każdym rokiem wzbogacają swoją ojczyznę, przywożąc na rynek międzynarodowy bawełnę, drogocenne drzewo, roślinne oleje, banany, orzechy arachidowe i setki innych, poszukiwanych w przemyśle produktów. Z tych piasków sudańskich Francja wygrzebała oddane sobie, naiwne, a odważne serca czarnych ludzi, tak chętnie i ofiarnie oddających swoją krew za wspólną ojczyznę.
Piękny pomnik tego bohaterskiego związku żołnierza francuskiego z barwnym strzelcem senegalskim, wzniesiony w Bamako, stolicy Sudanu, stanowi emblemat twardego jak skały laterytowe sojuszu serc i krwi.
W kolonjach afrykańskich z różnych powodów powstają nieraz nieporozumienia, mniej lub więcej poważne wypadki nieposłuszeństwa, a nawet zbrojne starcia murzynów z Europejczykami.
Kolonjalne władze innych narodów zwykle załatwiają te sprawy twardą ręką, posyłając oddziały karne.
Francuzi w tych wypadkach działają inaczej, skierowując do niepokornych szczepów wytrawnych, znających psychologję murzyńską urzędników cywilnych oraz lekarzy. Ci ludzie drogą pokojową — radą, namową i pomocą uśmierzają namiętności tubylców i likwidują wszelkie zatargi.
Za niewykonanie zarządzeń władz w kolonjach niefrancuskich tubylczy naczelnicy wsi i kantonów karani są więzieniem.
Francuscy administratorzy, ludzie dowcipni i znawcy rządzonych przez nich szczepów, postępują inaczej.