Strona:F. A. Ossendowski - Wśród czarnych.djvu/123

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


W PEŁNEJ BRUSSIE.

Wyruszyłem z operatorem kinematograficznym na daleką wyprawę na północ Sudanu. Pociągiem dojechaliśmy do stacji Kita, gdzie miejscowy administrator otrzymał zlecenie gubernatora zorganizowania dla nas polowania. W międzyczasie, gdy trwały przygotowania, a mianowicie sprowadzenie dwudziestu porterów dla noszenia naszych bagaży, wynajęcie koni wierzchowych, naprawa siodeł, zakup prowjantów i wyszukanie przewodnika-myśliwego — zwiedzaliśmw Kita. Jest to duża osada, zaludniona przez murzynów Bambara i Malinké, rolników, trudniących się kulturą bawełny, prosa, orzechów arachidowych i „patatów“. Przy osadzie i punkcie administracyjnym obrały sobie siedzibę dwie instytucje religijne: misje „białych ojców“ i „sióstr misjonarek“. Krzewią ci skromni, pracowici ludzie chrześcijaństwo wśród murzynów i w niedziele i święta mały kościółek w Kita bywa przepełniony neofitami, z zapałem śpiewającymi pieśni łacińskie. Trzeba jednak zauważyć, że chrześcijaństwo zupełnie nie ma powodzenia wśród muzułmanów i tylko fetyszyści dają się nawrócić dość łatwo. Przy misjach istnieją szkółki dla dzieci i warsztat