Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Pan nie zechce naturalnie wystawiać na próbę swojej sławy i popłynie w zwykłej formie, używając smaru... Mrs. Tornwalsen jest przeciwnikiem niebezpiecznym...
— Co?! — zaryczał Baldwin. — Nie chcę jej nawet widzieć, — tak jestem pewien zwycięstwa! Stanton Baldwin, trzy rekordy światowe szybkiego pływania, cztery rekordy dystansowe, zwycięstwo nad takiemi championami jak „Old Boy of Hudson“ i „Black Master Grynelly“! Gwiżdżę na syrenę waszą i popłynę bez żadnego tłuszczu. Na co mi się to przyda, gdy tak czy inaczej, więcej od czterech mil nie będę w wodzie!
— I pan mr. Baldwin nie zmieni swego postanowienia, tembardziej, że zostało ono ogłoszone publicznie? — spytał Pitt.
— Słowo gentlemana i sportsmena, panowie! — krzyknął Amerykanin, wystawiając naprzód potężną pierś. — Płynę bez tłuszczu, bo wogóle uważam ten wyścig za zwykły trening dla siebie.
— All right! — zawołał kapitan. — Tylko nie mów pan nigdy „gwiżdżę“ w stosunku do kobiety, możemy bowiem pomyśleć, że pańskie „słowo gentlemana“ jednego dolara nie jest nawet warte.
— Co to znaczy? — spytał zdumiony Baldwin, zaciskając pięści.
— To tylko, com powiedział! — spokojnie odparł Pitt Hardful. — Zresztą, jeżeli panu to wyjaśnienie nie wystarcza, po wyścigu gotów jestem nauczyć pana, jak się mówi w cywilizowanem społeczeństwie o kobietach, kochany mr. Stanton Baldwin!
Kapitan, ukłoniwszy się, odszedł w stronę kasyna „La Pergola“ i wysłał list do hotelu Edwarda VII.