Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/90

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rekordsmana. Aha! Baldwin już przyjechał. Muszę powiedzieć o tem Elzie!
Zapominając o swem oburzeniu z powodu słów Pitta, stara dama pożegnała go łaskawem:
— Good-bye, dear captain!
— Do widzenia, lady Steward-Foldew! — zawołał kapitan, ucieszony zmianą nastroju staruszki. — Byłbym niezmiernie rad, gdybym mógł być czemś pożytecznym dla pani lub mrs. Tornwalsen! Doprawdy, proszę rozporządzać mną!
Lady Rozalja namyślała się przez chwilę.
— Bardzo panu dziękuję, drogi kapitanie! — rzekła w końcu. — Będziemy panu wdzięczne, jeżeli pan się dowie, czy Stanton Baldwin podczas wyścigu z Elzą zamierza użyć tłuszczu?
— Przepraszam, lecz nie rozumiem... — szepnął zdumiony Pitt.
— Ach, panie, to są szczegóły profesjonalne, sportowe! — objaśniła lady Rozalja. — Pływacy na dalekie dystansy okrywają ciało grubą warstwą tłuszczu, co ułatwia długie przebywanie w wodzie i zapobiega kurczom w nogach i ramionach. Chodzi więc o to, aby się dowiedzieć, co zamierza czynić w tym kierunku Baldwin? Jest to zbyt poważny przeciwnik, aby dawać mu jakiekolwiek fory!
— Doskonale! — zawołał Pitt. — Przyślę pani wiadomość do hotelu. Good-bye, lady Steward-Foldew!
Pożegnawszy ją, kapitan szybko przeszedł nadbrzeże i zbiegłszy na plażę, zbliżył się do tłumu młodych i starych Amerykanów i Amerykanek, otaczających swego ulubieńca, „the best swimmer of United States of America“.