Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


i szczegółowo opisał bogactwo pokładów złotodajnych ziemi w dolinie Numy i w wąwozach gór Mgoa-Moa. Mówił z powagą znawcy i wprawnego poszukiwacza żółtego metalu, malując przed słuchaczami bardzo pociągający i kuszący obraz wielkich, niebywałych zysków.
Po tej części przemówienia, powtórnie zabrał głos sam Pitt Hardful.
— Panowie, — rzucił, — mam nadzieję, że zrozumieliście już mój zamiar. Nie chcę od was żadnych ofiar, chcę dokonania sprawiedliwości przez obywateli mego miasta, gdzie urodziłem się i gdzie spędziłem młodość.
Kapitan opowiedział szczegółowo, że rząd rosyjski bezprawnie zagarnął ziemie Samojedów tajmyrskich, nie podbiwszy ich i nie robiąc z temi szczepami żadnych układów, a polityką swoją skazuje tuziemców na wymarcie w najbliższej przyszłości. Pitt Hardful zamierzał nawiązać z Samojedami regularne stosunki prawne, zatwierdzić je legalnie przez rząd swego kraju i, przenosząc do ich ojczyzny cywilizację współczesną — stałe osiedla, organizację życia, szkoły, lekarzy, — stworzyć nowy teren ekspansji europejskiej, opartej na ścisłem przestrzeganiu prawa i uznania godności ludzkiej tych wszystkich północnych rybaków, myśliwych, pastuchów. W zamian za to dzieło, głęboko cywilizacyjne, zupełnie niepodobne do tego, które się tworzy w kolonjach tropikalnych i podzwrotnikowych, Pitt Hardful obiecywał ogromne zyski z eksploatacji kopalni złota i innych bogactw naturalnych kraju.
— Od tych, którzy zaryzykowaliby swojemi oszczędnościami, żądam spełnienia kilku punktów umowy! — zakończył kapitan.