Strona:F. A. Ossendowski - Okręty zbłąkane.djvu/312

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rozległy się głosy namiętne:
— Porzuciliśmy Europę, gdzie gnębiła nas twarda ręka rządu burżuazyjnego, nielitościwego dla ludzi niezamożnych, biednych, nie należących do jakiejbądź partji politycznej, która mogłaby się ująć za nich. Cóż spotykamy tu? Stan niemal oblężenia. Życie i praca pod bagnetami?! Jakim prawem wprowadzono podobne rządy, na mocy jakiego kodeksu?
Z taką skargą w kilka dni po krwawych zajściach stanęła przed radą „Złotej Studni“ delegacja nowych osadników.
Przyjął ją młody Ernst Swen i objaśnił, że kolonja posiada własne prawo, w niczem niepodobne do kodeksów istniejących, gdyż na innych oparte zasadach. Formy życia i cele „Krainy Wielkiej Odmiany“ zostały wyjaśnione szczegółowo przy spisaniu kontraktów z nowymi osadnikami i w pogadankach podczas podróży. Gdy, jednak, część kolonistów, a niewiadomo, czy niema jeszcze innych, pogwałciła prawo osady i wystąpiła zbrojnie, rada uznała za stosowne i konieczne wprowadzenie rządu silnej ręki. Będzie on trwał tak długo, aż nie wygasną ostatnie iskry buntu i zamachów.
Delegacja odeszła zgnębiona i zbita z tropu.
Zrozumieli bowiem nowi mieszkańcy osady „Złotej Studni“, że sami spowodowali tak wielką zmianę w jej życiu i na długo odsunęli wykonanie humanitarnej, wychowawczej idei założycieli.
Pozostali na wolności socjaliści pokryjomu szerzyli niezadowolenie i podjudzali masę nowych kolonistów, chociaż nikt, po straceniu wodzów pierwszego buntu, nie odważał się już na nowe, energiczne wystąpienie przeciwko radzie.