Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


kiego hałasu. Wynurzały się zwykle z wody i gramoliły na brzeg prawie bez szmeru. Przez las szły tak ostrożnie, że tylko wprawne ucho pochwytywało odgłosy ciężkiego chodu hipopotamów.

Ossendowski Miljoner Y p091.png

Teraz zaś, jakgdyby całe stado przedzierało się przez gąszcz, łamiąc krzaki i tratując suche gałęzie. Łomot, głośne parskanie, a chwilami groźny, grzmiący ryk samców oddalały się szybko i umilkły wreszcie.
O świcie Y pobiegł na miejsce, gdzie przebywały hipopotamy.
Długo stał nad wodą.