Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/55

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


żeby nie pozostawić na nich ani śladu mięsa i tłuszczu. Trzeba też wykopać trzy doły i okryć ich dno i boki gliną.
— Zrobimy tak, jak mówisz — odpowiedział Y. — Idź i szukaj teli, ja zaś pozostanę tu wraz z chłopakami, oczyszczę i oskrobię skóry i przygotuję doły, które ci są potrzebne, Dil!
Ospowaty chłopak zabrał ze sobą pięciu przyjaciół i, pogwizdując, ruszył w dżunglę.
Y podzielił skóry pomiędzy kilku chłopaków, innych posłał po glinę do pobliskiego wąwozu, sam zaś zaczął kopać doły.
Przez całe pięć dni pracowali chłopcy na polance, gdzie się dymiły ogniska. Kilku z nich łapało ryby w jeziorku i przygotowywało strawę dla całego oddziału. Dil zaś — mały garbarz — rządził całym obozem.
Gdy skóry zostały starannie oskrobane, chłopak kazał natrzeć je popiołem, a potem wymyć. Po tej czynności składano skóry do dołów, przysypując je drobnemi kawałkami kory teli i zalewając wodą.
W ciągu trzech dni mokły skóry w ciemnobrunatnej wodzie, a Dil co parę godzin próbował ich, miętosząc w rękach, wąchając i robiąc cienkie nacięcia.
Ujrzawszy, że nabrały żółtawego odcienia, co