Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/204

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Wyniki całego przedsiębiorstwa okazały się świetne; interesy spółki były w tak kwitnącym stanie, że chociaż rozpoczęła ona swoje istnienie jako nędzna szopa drewniana, pisać zaczęły o niej pisma handlowe i przemysłowe.
W Nowym Jorku srożyła się zima.
Codziennie padał śnieg, a silny, zimny wiatr od morza podnosił zamieć.
W dobrze opalonym salonie mieszkania John’a Y i Henry Llo paliła się lampa. Cisza panowała dokoła, nawet z placu fabrycznego nie dochodziły odgłosy pracy setek ludzi, turkot motorów, szczęk i zgrzyt rozdygotanych, rozpędzonych maszyn.
Fabryki i warsztaty Spółki „Przetwory morskie” były nieczynne z powodu nowego roku.
Cicho szeleściły stronice dziennika w rękach Y.
Llo leżał na kanapie i przecinał kartki książki.
Umieszczony w tymże pokoju głośnik radjoaparatu odezwał się nagle.
— Hallo! Hallo! Przemawiać będzie prezes klubu miljonerów! Uwaga, panie i panowie! — rozległ się donośny głos speaker’a.[1]

Młodzi ludzie podnieśli głowy i spojrzenia ich się spotkały.

  1. Współpracownik radja, zapowiadający lub objaśniający występy. Ang. wyraz, który należy wymawiać: spiker.