Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/193

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— My nie możemy pozwolić, aby pani zmuszona była ciężko pracować! Wiem, że panna Edyta jest wykwalifikowaną buchalterką...
— Tak! — zawołała pani Red. — Ukończyła szkołę w zeszłym roku z odznaczeniem!
— Panna Edyta Red od jutra otrzyma posadę w biurze naszych przedsiębiorstw — powiedział Y, patrząc na towarzysza pytającym wzrokiem.
Yes, indeed![1] — potwierdził Llo. — Brakuje nam poważnej siły fachowej w biurze.
Y skinął głową i ciągnął dalej:
— Mister Robert zostanie zaangażowany przez spółkę naszą jako inżynier, lecz musi przedtem zdobyć dyplom. Potrzebujemy dyplomowanego, amerykańskiego inżyniera.
— Nie mamy pieniędzy... — westchnęła pani Red.
— Słyszałem już o tem od pani — odparł Y. — W tym celu będziemy wypłacali panu Robertowi stypendjum, które odrobi zczasem, pracując w naszych warsztatach. Chyba to już wszystko, pani Red?

— O, tak! Dziękuję panom, kochani, poczciwi, szlachetni panowie Y i Llo! — zawołała pani Red, a łzy znowu popłynęły z jej oczu.

  1. Tak! Niezawodnie! (ang. wyrazy). Czytaj: Jes, yndid.