Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Y, posiadający zmysł praktyczny, objeżdżał Nowy Jork i nawiązywał stosunki handlowe.
Udało mu się otrzymać duże zamówienie na piękne, ozdobne pudełka do łakoci i owoców w kilku największych cukierniach; na wąskie, długie szkatułki do fabryk rękawiczek; słynne zaś sklepy Woolworth, sprzedające wszystkie przedmioty po 10 lub 20 centów, zaproponowały mu stałą dostawę wyrobów nowej fabryki.
Spółka miała szczęście.
Od pierwszego niemal dnia cała produkcja jej znalazła odbiorców.
Llo nietylko nie miał kłopotu z odpadkami „mechanicznej otwieralni ostryg”, lecz zmuszony był oznajmić w dzielnicy, że nabywa puste muszle.
Fabryka wymagała kilku nowych zaufanych pomocników, bez których Y, Llo i Michalczak nie mogliby już dać sobie rady.
Y zaprosił na stałą posadę Willy, syna Czarnego Bim’a, a starych wypróbowanych przyjaciół, których niegdyś zwyciężył na konkursie otwieraczy ostryg — Jednookiego Flaska, Czerwonego Pedra i czterech innych przeniósł z otwieralni do nowego przedsiębiorstwa, zapewniając im udział w zarobkach fabryki.
Najwięcej pracy w nowych warsztatach miał