Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Cóż to za przedsiębiorstwo? — pytali przechodnie, patrząc na wspaniały szyld, umieszczony na długiej, drewnianej budzie.
Dowiedziano się o tem wkrótce.
Mały, czarny Y założył mechaniczną „otwieralnię” ostryg, a bezrobotny, uzdolniony mechanik-Polak założył mu niezbędną instalację.
Była ona nader prosta, a bardzo praktyczna.
Ustawiono długi stół, po którym sunęła szeroka wstęga gumowa.
Pod stołem, gdzie były składane stosy ostryg, wstęga ta, poruszana elektrycznością, zabierała muszle i ciągnęła je przez stół.
W krawędziach stołu umieszczono noże, pod któremi znajdowała się szczelina. Robotnicy nie potrzebowali schylać się po muszle, bo gumowy pas dostarczał ich każdemu pracownikowi przy stole.
Muszla, uderzona o nóż, rozpadała się na dwoje, mięczak trafiał do szczeliny, pod którą mieściła się pochyła rynna. Śliskie ciałka ostryg spływały ku jej końcowi i dostawały się do kubłów. Muszle spadały pod nogi otwieraczy do niegłębokiego kanału z biegnącym na jego dnie pasem skórzanym, wyrzucającym przerobiony materjał nazewnątrz budynku, gdzie trzech chłopców przenosiło skorupy do składu.