Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


rzynka 100-dolarowy banknot[1] i bardzo serdecznie pożegnał chłopaków.
Po jego odjeździe zaczęła przychodzić do szpitala pani Red, cicha, słodka kobieta, prowadząc za rękę swoją małą córeczkę, rudowłosą Edytę. Przynosiła chłopcom owoce i słodycze, a gdy Y zaczął już chodzić o kuli i marzyć o wyjściu ze szpitala, pani Red powiedziała, że chłopaki mogą zamieszkać u nich, dopóki nie znajdą dla siebie zarobku i osobnego lokalu.
Wreszcie pewnego dnia lekarz, starannie obejrzawszy nogę Y, rzekł z głośnym śmiechem:
— Ha, mały łobuzie, możesz już wylecieć na wolność! Skleiliśmy ci nogę tak mocno, że jej już drugi raz nie złamiesz! A cóż to dżentelman zamierza robić w Nowym Jorku, jeśli wolno zapytać?
— Będę robił miljony! — odparł poważnie czarny pacjent.
— Doskonałe zajęcie! — rzekł ze śmiechem lekarz. — Od czegóż zaczniesz?
Y wzruszył ramionami i odpowiedział natychmiast: — Od pracy!

— Dobrze powiedziane! — zawołał Amerykanin. — Jeżeli tak myślisz i tak właśnie bę-

  1. Papierowy pieniądz, równający się prawie 900 zł. Dolar = 100 centom amerykańskim.