Strona:F. A. Ossendowski - Miljoner „Y“.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Żarłoku przebrzydły, zawsze niesyty! Pękniesz mi pewnego dnia jak dojrzała papaja!
— Ej, nie pęknę! — zaprzeczył Llo i poklepał się po brzuchu.
Y zamknął oczy. Czuł dreszcze, dolegliwy ból w nodze i sen go zaczął morzyć.
— Będę spał... — wyjąkał słabym głosem.


Rozdział XIII.
Za oceanem.

Po wylądowaniu w Nowym Jorku Y całe dwa tygodnie przeleżał w szpitalu pod opieką amerykańskich pielęgniarek i wiernego Llo, który nie odchodził od łóżka chorego przyjaciela. Wdzięczny za uratowanie życia szyper Thomas Red ulokował chłopaków w szpitalu dla przybywających do Ameryki cudzoziemców; opowiedziawszy wszystkim o bohaterskiej ofiarności małego murzynka, polecił obu chłopców władzom i wystarał się o paszporty dla nich.
Była to wielka, prawdziwa przysługa, której nigdy zapomnieć mu nie mógł wzruszony Y.
Thomas Red, odpływając z portu na swoim „Daddy Ralph’ie”, wcisnął do ręki chorego mu-