Strona:F. A. Ossendowski - Cztery cuda Polski.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.




CZTERY CUDA POLSKI

Zaledwie dwadzieścia lat upłynęło od tego wielkiego dnia, gdyśmy mogli powiedzieć sobie:
— Mamy wolną Ojczyznę! Mamy własne Państwo!
20 lat...
Ci, którzy od pierwszych dni zmartwychwstania Polski przebywają na jej świętej ziemi, ze zdumieniem nieraz szepcą:
— Jakto? Więc minęło już dwadzieścia lat?!
A rozejrzawszy się wokół i zamyśliwszy się nad życiem i stanem Rzeczypospolitej z jeszcze głębszym zdumieniem mówią:
— Chyba stał się jakiś cud? Przez dwadzieścia zaledwie lat aż tak zmienić, rozbudować i utrwalić Polskę?!! Cud, cud!
Istotnie od r. 1918 przeżyliśmy taką zawrotną wichurę zjawisk i wypadków, a wszystkie są tak żywe i wyraźne, iż trudno jest uwierzyć, że to już upłynęło dwa dziesiątki lat.
Tak! Przeżycia nasze są straszliwie wprost żywe i wyraźne.
Niedawno przekonaliśmy się o tym podczas poświęcenia pomnika bohaterów poległych pod Ossowem w dobie wielkiej bitwy warszawskiej.
Jakież gorące łzy wylewały przed pomnikiem i w czasie apelu matki młodych ochotników, poległych na ossowskim polu. Łkały tam inteligentki, robotnice, wieśniaczki...
Z jakąż nigdy nie więdnącą dumą wyczuwały one i oceniały niezbędność i znaczenie tej największej ofiary — ofiary miłości i ofiary krwi...
Wszystkie rozumiały i przeżywały to jednakowo: inteligentki, robotnice i wieśniaczki.