Strona:F. A. Ossendowski - Afryka.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Loba był jednak człowiekiem zupełnie ciemnym i nieraz doradzał sąsiadom rzeczy straszne i zbrodnicze.
Na równiku, gdzie mieszkali czarni Banga, w kwietniu już zaczynają się ulewy, trwające aż do września. Od tych obfitych deszczów zależy życie i dobrobyt murzynów, bo właśnie w tym okresie dojrzewają na ich polach proso, kukurydza, boby, groch, manjoka, orzechy ziemne i słodkie ziemniaki — pataty, a w dżungli dzikie owoce — banany, mangi, rosnące na drzewach melony — papaje, trzcina cukrowa, kokosy, orzechy baobabów i palmy olejnej oraz inne, zupełnie w Europie nieznane gatunki roślin jadalnych.
Ulewy tropikalne podtrzymywały też obfitość ryb w rzece. Murzyni wrzucali do jej toni więcierze trzcinowe i wyciągali duże ryby o kształtach i nazwach nigdy niewidzianych i niesłyszanych w krajach białych ludzi.
Murzyni uważają te zbawcze ulewy za swego boga, modlą się do niego i składają mu ofiary w postaci miseczek z mąką, cukrem lub kaszą, a gdy ulewy nie spadną w swoim czasie, lub gdy zbytnio się zaciągną, zalewając i niszcząc pola i chaty, albo gdy zdarzą się straszliwe burze, — murzyni z rozpaczą spoglądają na powleczone czarnemi chmurami niebo i, wyciągając ku niemu ramiona, wołają jękliwemi głosami:
— Dobry boże Tenga, zlituj się nad nami!
W wypadkach, gdy błagania te nie skutkowały, występował czarownik. Bijąc w bęben, grając na