Strona:F. A. Ossendowski - Afryka.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


będą się garnęli do wiedzy i potrafią budować tamy na Nilu, użyźniać ziemię, walczyć z chorobami, uczyć dzieci wieśniaków i mieszczan, porozumiewać się z białymi ludźmi, jak równy z równym, — wtedy ani Anglicy, ani nikt inny nie odważy się sięgnąć po plony ziemi egipskiej, nie będzie uważał was za niewolników! Wiedza wyzwala ludzi z poddaństwa, wiedza podnosi człowieka i ludy, mój mały! Należy jednak pamiętać, aby wiedza nie zabijała dobrych obyczajów, sumienia i miłości do bliźniego, bo gdyby się tak stało — zginęliby Fellachowie, Koptowie i koczownicy pustyni! Uczcie się od Anglików i pamiętajcie, że ich wiedza może wyzwolić was, ale może też zgubić, jeżeli nie potraficie zastosować jej rozsądnie i uczciwie.
— Panie — zawołał Mohammed, — ja tak bardzo pragnę wiedzy!
Maunier położył mu dłoń na ramieniu i szepnął:
— Kto silnie pragnie, ten potrafi dokonać...


∗                              ∗

Przez cały miesiąc jeszcze podróżowali razem. Profesor stopniowo stał się przewodnikiem, a Mohammed słuchał opowiadań uczonego. Maunier pokazał chłopakowi rozległe plantacje trzciny cukrowej, należące do Anglików i innych cudzoziemców. Ogromne pługi motorowe cięły brózdy w żyznej ziemi, gdzie niedawno jeszcze hamsin, wicher pustyni, gromadził kurhany lotnego piasku; inne maszyny ścinały trzcinę, wiązały ją w ciężkie pęki; samochody odwoziły je do cukrowni, gdzie inży-