Strona:Elwira Korotyńska - O krasnoludkach i żelaznej górze.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Skocz do: nawigacja, szukaj
Ta strona została uwierzytelniona.
— 8 —

KRASNOLUDEK I (tańcząc).

Kiedy będziesz przy robocie,
Zapominaj o tęsknocie.
Nie obracaj po za siebie,
Bo wnet skała cię pogrzebie.
Hej ta ta! Hej ta ta! (znika)

OLAW. Dobry jakiś człowieczek! Posłucham go... Trzeba wziąć oskard, drąg jaki żelazny i dalej w góry! Com obiecał królowi, to dotrzymam! (idzie i staje przed górą). Ot tak! ot tak! rozwalę te żelazne mury... światło wprowadzę... lud mój kochany od mroków nocy wybawię (uderza oskardem).
CZAROWNICA. (siedzi przed górą z boku i mówi).

Jesteś młody i uroczy,
Ja mam stare zgasłe oczy.
Otom biedna, zziębła cała,
Staruszeczka taka mała.