Strona:Elwira Korotyńska - Jagusia sierotka.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bem, a pani morzyła mnie głodem.
— Drzwi żelazne zamknijcie się!
— Tego nie zrobimy! — odpowiedziały wrota. — Ona nas posmarowała oliwą, a pani pozwalasz, żebyśmy rdzą były pokryte.
Jagusia biegła z całej siły, stanąwszy nad strumieniem znów poprosiła o przejście i znów ułatwiono jej to natychmiast.
Czarownica zaś przybiegłszy nad brzeg wody zawołała ze złością:
— Hej, ty brudny strumieniu, rozstąp się!
Strumień rozstąpił się, ale kiedy czarownica doszła do środka, uniosła się woda, zalała ją i utopiła.
Wróciwszy do domu, Jagusia oddała czarownicy szkatułkę.
— To jakaś czarodziejska sztuka! — pomyślała — ale potrafię swego dopiąć.
Tego wieczora kazała Jagusi spać z sobą w jednym pokoju.
— Zapamiętaj sobie to, co mówię — powiedziała dziewczynce. — W kurniku