Strona:Elwira Korotyńska - Irusia-Pieszczotka.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Patrzy Irusia, a na stole chleb czarny i w misce trochę kartofli.
Przecież ona nie je tego nigdy. Jak mogą dawać jej coś podobnego. Ale głód robi swoje. Dziewczynka zjada chleb czarny i kilka przełyka kartofli.
Niedobre to, ach! jak niesmaczne dla rozpieszczonej jedynaczki, ale jeść trzeba, żeby nie umrzeć.
Biedne dziewczątko je i myśli:
— Piłam mleczko lub czekoladę, jadłam ciasteczka i babkę, i... grymasiłam jeszcze... Nie smakowało mi tamto śniadanie, a dzisiaj... Chciałabym mieć choć biały chlebek lub bułeczkę, a i tego nie mam.
— Zamieć izbę i pozmywaj naczynie — mówi niemiłym głosem kobieta — a nie stłucz mi czego, bo nie dostaniesz kolacji...