Strona:Elwira Korotyńska - Figle Różyczki.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


lentowaną córkę, jakże będą dumni z małej artystki!.
A, że było pochmurno, deszcz padał bez ustanku, Różyczce było smutno i zaczęła szukać nowej rozrywki.
Znalazła ją wkrótce. Oto pies pokojowy Medor, wydał jej się za mało barwny — postanowiła go umalować na niebiesko.
Ale pies skrył się pod otomaną. Nie chciał wąsów błękitnych. Któryż pies ma takie na sobie barwy? Wstyd by mu było pokazać się nawet starej Gertrudzie.
Wołała nań dziewczynka, przezywała najpieszczotliwiej — wszystko na próżno.