Strona:Elwira Korotyńska - Figle Różyczki.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


i w dodatku niewiadomo, czy uda się to poprawić. Cały portret, cała praca byłaby na nic...
Szlochała dziewczynka, ścierając łzy cisnące się do oczu, wre zcie zeszła z kolan mateczki i przeszła do ojca, przepraszając za uczynioną szkodę.
Widok Różyczki spłakanej i żałującej był tak wzruszający, że otrzymała od tatusia przebaczenie, który rzekł tylko w końcu:
— To moja wina, że się tak stało. Nie zostawia się kluczy we drzwiach pracowni, gdy się ma w domu Wszystkoruszalską...
Po figlu tym, tak bardzo szkodliwym, dziewczątko zajmo-