Strona:Elwira Korotyńska - Ach! Być cyganem!.djvu/7

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 5 —

boda! Cygan nie chodzi do szkoły, nie ma nauczycieli, którzyby się gniewali za nieumienie lekcji...
Jestem wolny, jestem pan!
Bom szczęśliwy ja cygan!
MANIA. Ja bym nie chciała być z cyganami! Brudni, brzydcy, przytem kradną...
JUREK. Nikt tego nie dowiódł! Tu tylko tak mówią. Czy ukradli kiedy co u nas? A przecież co rok tu przywędrowują...
MANIA. Tak — ależ w każdym razie, nic tam u nich miłego...
JUREK. A jabym tylko chciał być cyganem! tylko cyganem!
MANIA. Więc gdybyś był pełnoletnim?
JUREK. Poszedłbym do cyganów!
MANIA. Ach! Jurku! A mamusia? a tatuś?
JUREK Przywędrowywałbym co rok z cyganami.
MARCYSIA (wpada). Paniczu! paniczu cyganie w lesie! zamykajcie drzwi od balkonu, bo, jak panicz wyjdzie, to jeszcze nas okradną!
JUREK. Marcysiu! proszę się wyrażać inaczej o cyganach! Tacy sami oni ludzie, jak i my!
MARCYSIA. Fe! pfe! brudni, cuchnący! włóczęgi!
JUREK. Proszę iść do kuchni! niemądra jesteś!
MARCYSIA. Co się paniczowi stało? Zakochał się panicz w tej czarnej cygance? Chi! chi! chi! (ucieka).