Strona:Elwira Korotyńska - Ach! Być cyganem!.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 12 —

STARA CYGANKA (woła). Jur! a chodźże tu!
JUREK (brudny, bosy). Czego?
CYGANKA. A nanośże drzewa! rozpal ognisko, a szybko! Darmo jeść myślisz?...
JUREK (odchodzi i wnosi gałęzie) Oto są! Mokre, jak ja rozpalę!
CYGAN. A kto będzie palił? może ja, twój wódz? Co?
JUREK. Nie umiem...
CYGAN. Nie umiesz? Jak dostaniesz pletnią przez plecy, to się nauczysz... Patrzcie! paniczyk! Nie wołaliśmy, sameś przyszedł, teraz pracuj...
STARA CYGANKA. On myślał, że my mu służyć będziemy... Mamy i my swoją robotę...
MŁODA CYGANKA (wbiega). Jeść! jeść mi się chce! tylem się dziś nagadała, aż mi w gardle sucho! Co to? ognia jeszcze niema?
JUREK. Mokre drzewo...
MŁODA CYGANKA. Idź od ogniska niezdaro! A to ci nabytek! Tylko miejsce zajmuje i nas objada!
JUREK. To sobie pójdę!
CYGAN. Już? Nie tak prędko... odrobić musisz to co nas kosztujesz! Nauczysz się bielić rądle, lutować...
MŁODA CYGANKA. I przynosić coś do rądla dla nas... Cha! cha! cha!
STARA CYGANKA. Czego stoisz? Nanoś wody do beczki! Patrzcie go! Stoi jak paniczyk, nic nie robi, a tu rób za niego...