Strona:Eliza Orzeszkowa - Stare obrazki.djvu/114

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


i ze znaczenia jego odgadnę, jakie postanowienie powziąłeś  . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .  Nigdy jeszcze Violus, młodziutki Greczynek, tak długo od drzwi cesarskich nie oddalał wszystkich, którzy dążyli ku nim. Pacholę służebne, wyzwolone z niewoli i w domu Aureliusza chowane w pieszczotach, na skórze pantery siedząc, bawiło się metalową turkawką, z głuchém warczeniem wybiegającą z pod jego palców na gładką jak szkło posadzkę. Ukochani mistrze młodości Cezara, stoik Rustikus i filantrop Fronton, podnieść już mieli ciężką oponę, lecz Violus, palcem przyłożonym do ust, dał im znak odejścia. Uczony prawnik Scewola przybywał na codzienną rozmowę z Cezarem o poprawy potrzebujących ustawach państwa. Violus szczupłém ramieniem swém drogę mu zagrodził. Inny śpieszył z oznajmieniem, że wodzowie wojsk i z senatorów najstarsi zgromadzili się w sali palatium na naradę o zbliżającéj się wojnie, lecz także wkrótce powracał, aby poczesne miejsce wskazać dostojnikom i prosić ich, by czekać raczyli. Violus, nabawiwszy się turkawką, w białych zębach począł gryźć migdały, jak wierny i czujny pies, rozciągnięty u progu komnaty, w któréj panowało grobowe milczenie.
W palutium biegły szepty.