Strona:Eliza Orzeszkowa - Stare obrazki.djvu/101

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


tyranem, bo porywasz im na wojnę aż dziesięć tysięcy gladiatorów. Inni wyrzekali, że do nędzy ich doprowadzasz, stanowiąc prawo, wzbraniające okrucieństwa nad niewolnikami i oddające tychże pod opiekę sądów. A inni jeszcze, — najlepsi sobie!... wyrzucali twojéj dobroci, że dla zmniejszenia ciężaru wojny, skarbiec Cezarów sprzedajesz: „Neron był lepszy, bo biednemu ludowi wymyślał zabawy, zamiast mu ich uszczuplać!!!” „Filozofem jest ten i nas chce gwałtem filozofami uczynić!” Marnotrawi chwałę i pociechę oczu naszych! Nie ujrzymy już w dni świąteczne, wystawionych na Forum cudownych rzeczy, któremi skarbce swe napełniali bozcy poprzednicy jego.” „Jeden Werus niech będzie panem naszym, bo mistrzem jest w bawieniu ludzi i zgromadzaniu drogocennych cudów świata!” Tak szemrały i groziły tobie podłe te gęby, któreś ty razy tyle żywił i od policzków obraniał. Do prefekta zawołałem, aby mi natychmiast tę bandę rozpędzić kazał i, uniesiony gniewem, osypałem ją sam obelżywemi wyrazy... Ale na Tyzyfonę i cały orszak jędz! ty o tém tak sobie słuchasz, jakby ci deklamował Teokrytową sielankę!
Roziskrzone i bystre oko Lucyusza niedoskonale czytało w obliczu brata. Nie słodyczą sielanki brzmiały mu w uszach słyszane wieści. Pogłębiły się nieco zmarszczki jego czoła i kilka drgnień przebiegło po bladych wargach. Chciał być kochanym