Strona:Eliza Orzeszkowa-Nad Niemnem (1938) tom III.djvu/256

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

El. Orzeszkowej w Warszawie odpowiedzi poety, który w jednej z nich (z dn. 16 września 1885) tak pisze: „Co do pomysłu Waszej powieści: wydania panny z towarzystwa za chłopa czy zagrodowego szlachcica — to wydaje mi się niemożebnym prawie. Tylko zaufanie w Waszym talencie rodzi we mnie tę pewność, że podejmując tak trudny temat wywiążecie się zeń zaszczytnie. Rzeczywiście, najtrudniejszym będzie ugrupowanie motywów, bo (jeśli rozumiem zamiar Wasz) nie chodzi Wam o to, jakie podać pobudki i okoliczności prowadzące dobrze wychowaną, z wyższej sfery kobietę czy pannę wyjść za mąż za prostaczka. Mezalianse takie zdarzają się bardzo często, a odszukać do nich pobudki i podporządkować — nie trudno, zakończywszy całą rzecz tym, że Numa wyszła za mąż za Pompiliusza. Lecz zapewne chodzi Wam o to, aby to stadło po ślubie było zadowolone z siebie, zgodne i szczęśliwe — więc dać czytelnikom motywa tej poślubnej harmonii. Czy tak? Jeżeli to jest ten orzech, to przyznaję, że za twardy — ale tylko na moje zęby. Wam zaś przepowiadam, że podołacie zadaniu, bo siła logiki i umiejętność stopniowana w cieniowaniu — to zaleta główna wszystkich utworów Waszych. Nie bierzcie tego za pochlebstwo z mojej strony, bo mówię to najszczerzej. Z wielką niecierpliwością będę oczekiwał zamierzonej powieści, abym czytając ją mógł śledzić te drogi, jakimi dojdziecie do celu. Szczęść Wam Boże!“.
Na tym zwierzeniu o temacie zamierzonej powieści i udzielonej na nie zachęcie nie zakończył się jednak stosunek Orzeszkowej i autora Laszki odnośnie do przyszłego Nad Niemnem. Gdy w maju roku następnego odwiedził Wysocki powieściopisarkę w Grodnie, ta mu zaproponowała spółkę autorską. Czy propozycję tę traktowała poważnie — trudno orzec. Wysocki wziął ją na serio i dopominał się o jej realizację w listach przez czas jakiś. Wreszcie sam się wycofał. „Co piszecie? — pyta 4 listopada 1886. — Czy przypominacie sobie projekt naszej „spółki“ literackiej? Jakkolwiek powstał on w chwili dobrego humoru i zakrawał na żart, długo jednak zajmował mię serio. Cieszyłem się, że w ten sposób będę mógł volens nolens nabrać niejakiej wprawy w pisaniu, a co bardziej — że zawiąże się pomiędzy nami, chociaż rozdzielonymi przestrzenią, pewna nić łączności stałej i bardziej zajmującej niż zwykłe listy. Dziś jednak z powodu ogromnej pracy przy fotografii jestem takim doniczego, że gdybyście się nawet i przychylili do mrzonki mojej, nie mógłbym z tego korzystać“. Nie wiedział Wysocki, gdy pisał te słowa, że gotów był wtedy pierwszy tom tego utworu, nad którym miał wspólnie z Orzeszkową pracować, a który pierwotnie przeznaczony był dla pisma Gawalewicza. Ale Tygodnik Powszechny wówczas już nie istniał: przestał wychodzić z dniem 1 stycznia 1886 roku przekazując swych prenumeratorów i znajdujące się w tece redaktorskiej prace Tygodnikowi Ilustrowanemu.