Strona:Elegancki Karolek (1934).djvu/19

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   17   —

nas na imieniny... (spostrzega Karolka) A, jest i panicz! jakto dobrze... Państwo już pozwolili... I mnie także wolno razem pojechać... Furman, co był wczoraj po zakupy, mówił, że i kapelę państwo sprowadzili, że będzie i kolacja i tańce... A jakie śliczne podarki dla solenizantki... Kwiaty, książki, stroiki... a co cukierków... Oj, dobrze to być bogatym...

Zosia (do Karolka).

Cieszysz się, Karolku? prawda? A masz co dla Helenki? Miałeś kupić tę książkę o kwiatach, o którą niegdyś prosiła...

Karolek (do siebie).

A moje manicure?.. (głośno) Cieszę się, o ile mi wiatr nie rozrzuci uczesania i o ile nie wygniotę w bryczce ubrania... Nie lubię ukazywać się ku-