Strona:Elegancki Karolek (1934).djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
—   10   —

pan chodzi, wszystko na jedno wychodzi! Tak mówi panienka Zosia... Młodziak czy młodzieniec, to jedno... Możeby się panicz od tego lustra trochę oddalił, bo zamieść muszę...

Karolek.

Daj pokój z tem zamiataniem... Jeszcze za wcześnie... Ważniejsze moje uczesanie... Ot, daj lepiej szpilkę od włosów...

Marysia.

Coo? szpilkę od włosów? Panicz będzie splatał sobie warkocze?.. Nie... co to, to nie! Coby tatuś na to powiedział?.. I mnieby się za to dostało, że pożyczyłam szpilki...

Karolek.

Potrzebna mi do utrefienia włosów... skąd znowu warkocze?..