Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/92

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


lówki, dla pełnienia podobnych jak matka w Brzozowie obowiązków. Z upodobaniem jednak, choć często w dzień rozłączone, schodziły się wieczorem dwie młode towarzyszki; w lecie podlewały kwiaty w ogrodzie, a w zimie przędły razem przy kominku: gdyż wyćwiczona w tej pracy Małgosia, Emilkę w niej doskonaliła.
Wkrótce Emilka już szesnaście, a Małgosia ośmnaście lat licząc, zaczęła spostrzegać młoda nauczycielka w dawnej uczennicy, jakieś zamyślenie, którego przyczyny dociec nie mogła. Nie raz zastanowiony kołowrotek i wypadłe z ręki Małgosi wrzeciono, kiedy przychodzący do pokoju, młody ogrodnik Łukasz, jakie owoce lub kwiaty z pomarańczami Emilce przynosił, lub kładzione mimo koszyka liście od róży, zbierane przez nią z Emilką w lecie, gdy obok nich w ogrodzie pracował; już dawno tajemnicę jej serca odkryły Pani Mielińskiej. Nieznająca zaś jeszcze miłości Emilka, coraz bardziej powiększającym się smutkiem i pomięszaniem Małgosi, najszczerzej się troszczyła. Nie mogła równie pojąć uniesienia radości, z którem ją widziała padającą do nóg ciotce; gdy jej z uśmiechem oznajmiła, iż tego