Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Hrabina Rylińska, ciotka Delfiny, była przytem bogatą, dawała piękne bale i lubiono w dom jej uczęszczać. Liczba więc chwalących i otaczających jej siostrzenicę, znacznie się przez to wzmogła. Drugich zaś ciekawość doprowadzoną była do najwyższego stopnia, użyczanemi od dawna pochwałami tej młodej osobie, spostrzeganej tylko dotąd u ciotki, tak milczącej, tak nieśmiałej i tak powabnej, jak pierwsza tajemnica żywe nadzieje szczęścia w młodym wieku osłaniająca. Z niecierpliwością jedni, z zawiścią drudzy czekali sposobności jej poznania i osądzenia. Okazała się nareszcie w świecie, i tak się wszystkim wydawała piękną i bojaźliwą; że i zazdrość poniekąd jej przebaczała: czyli raczej do dalszego sądu przyczynę tej bojaźliwości złośliwie odsyłając, przesadzonemi tymczasem pochwałami, przykre wewnętrzne uczucia, jako i swe pochlebne pokrywała nadzieje.
Wtenczas właśnie przybył do Warszawy z odbytej po akademji podróży, Edward Sławiński, charakteru spokojnego, słodkiego, przyjaciel nauk a jeszcze więcej ludzi, bardziej obdarzony sercem otwartem, które ich kochać