Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


użytecznym ludziom.» Ścisnął go za rękę Bronisław z mocnem wzruszeniem, zamyślił się, i wkrótce spojrzawszy na równie wzruszonego Braciszka, którego był w swem dumaniu stracił na chwilę z oczu, wsunął mu w rękę worek z pieniędzmi, polecając mu tonem, pół rozkazu, pół przyjaźni, ażeby przyjechał do niego na noc, po gęsi i barany, które kwestował dla swego szpitalu. Cieszył się albowiem z sposobności ciągnienia dalej przerwanej z nim rozmowy o Hiszpanji. Przyniósł mu także i swoją assygnacyą Władysław.
Rozjechali się goście; Emilia zaproponowała wiska, jako najskuteczniejszy sposób rozerwania matki i towarzyszyła jej potem z mężem do Topolówki, gdzie wieczorem po księżycu wrócono; gdyż Pani Sławińska, nie chciała nocować w Brzoznowie, dla nieprzerywania, branych rano kąpieli.
Przyjechano późno do Topolówki. Delfina, która się zwykle drogi bała w nocy, nie zdawała się nawet tą razą na nią zważać; cała jej myśl zaprzątnioną była niespokojnością o Zofią. Siało się zwykle spostrzega koło siebie, kiedy dusza i wyobraźnia mocno są zajęte, a