Strona:Elżbieta Jaraczewska - Powieści narodowe 01.djvu/197

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


strą i rodzicami, a szczególniej z matką; pierwszy raz albowiem od niej się oddalała, a żywa boleść którą z tego powodu okazywała Delfina, na tak krótko się z nią rozłączając, mocno ją wzruszyła. Panna Rozalia, korzystając z tego momentu, oświadczyła swej Pani, chęć przejścia w służbę do Zofji, na co po krótkiem zasmuceniu z nawyknienia pochodzącem, zezwoliła chętnie Pani Sławińska, której nowo przyjęta w pomoc Pannie Rozalji na rekommendacyą Pani Mielińskiej służąca, daleko lepiej usługiwała, i zdrowie pielęgnowała. Zofia zaś, od niejakiego czasu, umiejąca powściągnąć Pannę Rozalią, i otrzymać górę nad swoją dawną ochmistrzynią, uznającą wyższość jej umysłu, z ukontentowaniem oddaliła od matki, dokuczliwą towarzyszkę.
Jechały smutno w milczeniu; Panna Rozalia przemyśliwała, iż nowej swej Pani nie będzie mogła tak, jak Delfinie imponować, a Zofia, za każdym krokiem, który ją od matki oddalał, mniej pamiętała o jej wadach, a więcej o czułem ku niej przywiązaniu. Z przykrem nawet uczuciem po Topolówce, zastała dom babki w zgwarze i zamięszaniu. Skarżyli się wszy-